Reklama
Survivalowy minimalizm, czyli jak przeżyć w dziczy prawie bez niczego
Lifestyle

Survivalowy minimalizm, czyli jak przeżyć w dziczy prawie bez niczego


Jednym z aspektów, na które miłośnicy survivalu mają skrajnie odmienne poglądy jest kwestia niezbędnego wyposażenia. Generalnie można wyróżnić dwa obozy – “minimalistów”, którzy uważają, że esencją sztuki przetrwania jest umiejętność poradzenia sobie z jak najmniejszą ilością wyposażenia (albo w skrajnych przypadkach nawet bez niego – w końcu prawdziwy adept sztuki przetrwania potrafi zrobić je sam ze znalezionych w terenie elementów) oraz “gadżeciarzy”, którzy wydają bardzo duże nieraz sumy na najnowocześniejszy sprzęt.


W tym artykule przyjrzymy się propozycjom tych pierwszych, starając się odpowiedzieć, jaka jest tak naprawdę “opcja minimalna” w survivalu, która pozwoli zaspokoić trzy najważniejsze potrzeby, jakimi są ochrona przed zimnem i wilgocią oraz dostęp do pożywienia i wody.


Woda i żywność

Potrzebą, o której zaspokojeniu myślimy w pierwszej kolejności jest niewątpliwie zapotrzebowanie na żywność i wodę. O zdobycie tej pierwszej w polskim lesie raczej trudno, dlatego raczej przyda się wzięcie ze sobą zapasu konserw – chociaż prawdziwi fanatycy survivalu w wersji spartańskiej powiedzą, że przecież tydzień w lesie można pogłodować, w końcu w skrajnych przypadkach ludzki organizm bez żywności potrafi przetrwać nawet i dużo dłużej.

Natomiast o wodę będzie już w lesie dużo łatwiej, ale trzeba jeszcze wziąć pod uwagę konieczność jej filtrowania. Najbardziej minimalistyczną opcję będzie w tym zakresie przefiltrowanie jej za pomocą kawałka odzieży oraz zagotowanie jej w metalowym naczyniu nad ogniskiem (oczywiście pod warunkiem, że uzyskamy od leśniczego pozwolenie na rozpalenie ogniska, ale o to każdy leśny survivalowiec z zasady powinien pamiętać).


Ochrona przed zimnem i wilgocią

Budowa schronienia jest podczas survivalowego wypadu do lasu o tyle istotna, że potrzebna będzie ochrona przed niskimi temperaturami i deszczem. Zwolennicy minimalizmu stwierdzą tutaj na pewno, że wzięcie ze sobą namiotu wcale nie będzie niezbędne, bo zawsze można sobie stworzyć go sobie samodzielnie, używając do tego płachty biwakowej i gałązek.

Zdobycie tego drugiego pociąga ze sobą z kolei oczywiście wzięcie ze sobą toporka, scyzoryka lub maczety – tym samym okazuje się, że posiadanie ostrza jest niezbędne nawet dla minimalisty. To samo można powiedzieć o wzięciu ze sobą odzieży i śpiwora – nic, co znajdziemy w lesie niestety nie zapewni nam równie dobrej ochrony przed zimnem i wilgocią.

Wspomniana już była kwestia ogniska, które nie tylko pozwoli nam zagrzać wodę, ale przede również ochroni nas przed zimnem (w szczególności wieczorem). Tutaj znowu przyda się ostrze, a także zapalniczka i krzesiwo, chociaż najbardziej doświadczeni adepci survivalu potrafią poradzić z tym zadaniem używając zaledwie kilku kawałków drewna.


Minimalizm nie dla każdego

Warto zwrócić uwagę, że powyżej opisana “opcja minimalna” przeznaczona jest raczej dla najbardziej doświadczonych survivalowców – dla początkujących mogłaby być raczej niebezpieczna, nawet jeśli pociągająca wydaje się związaną z nią finansowa oszczędność. Prawdziwi fanatycy minimalizmu zapewne stwierdzą, że potrafiliby się obyć z jeszcze bardziej oszczędnym ekwipunkiem, choć oczywiście pozostaje pytanie, na ile takie pomysły są bezpieczne.


W przygotowaniu artykułu pomogła strona deltashop.pl.

Źródło zdjęcia – Designed by Freepik

Reklama

Dodaj komentarz